Skip to main content
Optimistic Outlook

Zrównoważona wizja regulacji sztucznej inteligencji

Autor: Barbara Humpton, prezes i dyrektor generalny Siemens USA

Uwaga redakcyjna: Poniżej znajduje się nieznacznie zredagowany zapis rozmowy Barbary w podcaście „Optimistic Outlook” z kongresmenem Jay'em Obernolte: Subskrybuj podcast na swojej ulubionej platformie.

Kongresmen Jay Obernolte reprezentuje Kalifornię i jest przewodniczącym Podkomitetu ds. Badań i Technologii w Komisji ds. Nauki, Przestrzeni Kosmicznej i Technologii Izby Reprezentantów oraz członkiem Komisji ds. Energii i Handlu, przed którą zeznawałam w lutym.

W ubiegłym roku przewodniczył ponadpartyjnym pracom nad Raportem Izby Reprezentantów dotyczącym sztucznej inteligencji, który bada odpowiedzialne wdrażanie AI w różnych sektorach.

Kongresmen Obernolte jest także założycielem FarSight Studios, amerykańskiego studia zajmującego się produkcją gier wideo.

Barbara Humpton:
Proszę przedstawić naszej publiczności szeroki obraz tego, jak postrzega Pan możliwości i ryzyka związane z AI w amerykańskich przedsiębiorstwach.

Kongresmen Obernolte:
Sztuczna inteligencja będzie całkowicie przełomowa nie tylko dla amerykańskiego biznesu, ale i całego społeczeństwa. Niestety, moim zdaniem bardzo słabo udało nam się przedstawić optymistyczny scenariusz dotyczący AI. My, jako Amerykanie, postrzegaliśmy zagrożenia związane ze sztuczną inteligencją przez pryzmat ostatnich 50 lat science fiction i popkultury. Gdy zapytamy się kogoś o AI, najczęściej odpowie coś na wzór filmów Terminator o armii złych robotów, która powstaje, by przejąć władzę nad światem, ale rzadko usłyszymy tę bardziej optymistyczną wizję.

A optymistyczny scenariusz wygląda następująco: Po pierwsze, AI jest już dziś najpotężniejszym narzędziem do rozpowszechniania ludzkiej wiedzy, jakie kiedykolwiek wynaleziono. Może nauczyć cię wszystkiego, czego chcemy się dowiedzieć, w stylu uczenia się najlepiej dopasowanym do nas. Po drugie, całkowicie zdemokratyzuje dostęp nie tylko do informacji i edukacji, lecz także do opinii ekspertów. To w pełni odmieni nasze społeczeństwo.

Ale jednocześnie dzieje się coś jeszcze; sztuczna inteligencja wkrótce stanie się najpotężniejszym narzędziem zwiększania ludzkiej produktywności, jakie kiedykolwiek wynalazła ludzkość. A to będzie niezwykle wzmacniające. Wierzę, że wywoła to rosnącą falę dobrobytu, która dosłownie uniesie wszystkie łodzie w Ameryce.

Barbara Humpton:
Stał Pan na czele ponadpartyjnej inicjatywy w Kongresie, której efektem był raport Izby Reprezentantów na temat sztucznej inteligencji. Analizował on zastosowania AI w wielu sektorach — od ochrony zdrowia, przez finanse, po rolnictwo. Przedstawiał także wizję odpowiedzialnego wdrażania AI oraz potrzebę zachowania równowagi między innowacją a regulacjami w miarę wchodzenia tej technologii do naszego świata. Gdy dziś myśli Pan o tym raporcie, jakie jego najważniejsze elementy szczególnie się wyróżniają?

Kongresmen Obernolte:
Nasza grupa zadaniowa otrzymała zadanie opracowania do końca 2024 roku raportu proponującego federalne ramy regulacyjne dla AI. Pracowało nad tym 24 bardzo utalentowanych i zaangażowanych członków, po 12 z każdej strony sceny politycznej. W zeszłym roku odbyliśmy 25 posiedzeń wysłuchaniowych, a w grudniu opublikowaliśmy liczący 270 stron raport, realizując nasz mandat.

Najważniejsze wnioski z tego raportu są następujące: w Stanach Zjednoczonych panuje błędne przekonanie, że AI nie podlega żadnym regulacjom. To nieprawda. Przyjęliśmy zupełnie inne podejście niż np. Unia Europejska, opierając się na zdecentralizowanej, sektorowej regulacji.

Oznacza to, że uważamy za właściwe regulowanie skutków, a nie samych narzędzi. AI jest bardzo potężnym narzędziem, ale w gruncie rzeczy pozostaje narzędziem. Przy ocenie ryzyk związanych z jej wdrożeniem, a to jest kluczowe, aby określić nasze obowiązki jako regulatorów w zakresie ich ograniczania, ogromne znaczenie ma to, w jaki sposób AI będzie używana. Algorytm, który w jednym kontekście jest nieakceptowalnie ryzykowny — na przykład AI w urządzeniu medycznym, które ma zostać wszczepione do ciała pacjenta, co jest szczególnie wysokim ryzykiem — może być zupełnie nieszkodliwy w innym zastosowaniu, np. w grze wideo. Regulatorzy sektorowi doskonale o tym wiedzą.

AI jest już wykorzystywana w takich kontekstach, jak urządzenia medyczne. Wiele osób jest wręcz zaskoczonych, gdy mówię im, że Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA), która oczywiście jest naszym regulatorem mającym uprawnienia do nadzoru nad urządzeniami medycznymi, rozpatrzyła już ponad tysiąc wniosków dotyczących zastosowania AI w tych urządzeniach.

Jednym z zaleceń w naszym raporcie, które zdecydowanie popieramy, jest kontynuowanie zdecentralizowanego, sektorowego podejścia do regulacji. Oto powód.

Unia Europejska przyjęła zupełnie inne podejście. Wszystko zostało scentralizowane; mają swoich regulatorów sektorowych, ale tworzą nowego regulatora odpowiedzialnego wyłącznie za AI. W efekcie, w przypadku każdego zastosowania AI poza najniższym poziomem ryzyka, konieczne będzie uzyskanie dodatkowej licencji od tego regulatora.

Uważamy, że jest to błędne podejście, ponieważ znacznie łatwiej jest nauczyć FDA, czego być może jeszcze nie wie o AI, niż uczyć nowo powołany podmiot wszystkiego, czego FDA nauczyła się przez dziesięciolecia zapewniania bezpieczeństwa pacjentów.

To samo dotyczy innych regulatorów sektorowych. National Highway Traffic Safety Administration (NHTSA) już zajmuje się wykorzystaniem AI w autonomicznych pojazdach. Federal Aviation Administration (FAA) nadzoruje zastosowanie AI w awionice samolotów. Lista takich przykładów jest długa i ciągle rośnie.

Barbara Humpton:
Uważam, że to ma ogromny sens. Co jest również interesujące, to fakt, że z perspektywy użytkownika końcowego często w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z istnienia AI. Spójrzmy choćby na algorytmy mapowania, z których korzystamy, albo, mówiąc wprost, na proste funkcje wyszukiwania, do których wszyscy zdążyliśmy się przyzwyczaić. To pierwsza technologia, która w pewnym sensie „przychodzi” do ludzi, zamiast wymagać od nich, by to oni musieli do niej sięgać, żeby ją wykorzystać.

Kongresmen Obernolte:
Ciekawe jest to, że nikt nie opracował federalnej definicji prawnej określającej, czym właściwie jest AI. Wynika to z faktu, że AI zależy od punktu widzenia obserwatora. Czy to sieć neuronowa? Algorytm, który sprawia, że komputer wydaje się być człowiekiem? Każdy ma inną definicję.

Dla mnie AI to wszystko, z czym wchodzimy w interakcję, a co daje wrażenie kontaktu z człowiekiem. Sprowadzając to do tego poziomu, łatwo zrozumieć, dlaczego AI będzie miała tak ogromny wpływ. Stworzy bowiem sposób umożliwiający bardzo „ludzki” interfejs w kontakcie ze skomplikowaną technologią.

Barbara Humpton:
Byłam zachwycona, że na początku tego roku miałam okazję zeznawać przed Pańską komisją na temat AI w produkcji. Skupiał się Pan wówczas na wpływie AI na sektor przemysłowy. Staraliśmy się wówczas wyraźnie rozróżnić to, co nazywaliśmy „AI konsumencką” — używaną w życiu prywatnym, działalności handlowej i rozrywce — od AI wprowadzanej do produkcji, gdzie mamy kontrolę nad danymi używanymi do treningu modeli bazowych oraz nad sposobem ich wykorzystania i interwencją człowieka w środowisku produkcyjnym. W dniu mojego wystąpienia zadał Pan później pytanie, które jasno pokazało, że myśli Pan o podejściu sektorowym.

Kongresmen Obernolte:
To bardzo trafna uwaga. Podejście sektorowe do regulacji pozwala rozróżnić te dwa zastosowania, ponieważ w przypadku AI przemysłowej środowisko, w którym działa, jest bardzo ograniczone. Wyobraźmy sobie AI sterującą kilkoma ramionami robotów na hali produkcyjnej, odgrodzonymi taśmą ostrzegawczą, aby ludzie nie wchodzili do strefy pracy, podczas gdy ramiona robotów wytwarzają produkt. To doskonały przykład AI przemysłowej.

Jako regulatorzy, oceniając ryzyka, zadajemy sobie pytanie: „Co najgorszego może się wydarzyć?”, innymi słowy, jak to określają prawnicy, jakie są „przykłady najgorszych scenariuszy”? I co zamierzamy zrobić, aby je ograniczyć? Ponieważ środowisko działania jest ograniczone, zakres możliwych problemów jest znacznie węższy. Dopóki prowadzona jest kontrola jakości produktu wytwarzanego przez AI, w praktyce mamy opanowaną większość ryzyk związanych z jej wdrożeniem w tym przypadku.

W porównaniu z tym, w przypadku AI konsumenckiej, np. w chatbocie, ryzyka są praktycznie nieprzewidywalne. Czy chatbot mógłby pomóc komuś stworzyć broń biologiczną? Czy mógłby wywołać u nastolatka myśli samobójcze? Czy mógłby przejawiać poważne uprzedzenia rasowe? Ponieważ wdrożenia AI w kontekście konsumenckim są znacznie bardziej otwarte i nieograniczone, musimy martwić się o te kwestie, podczas gdy w przypadku AI przemysłowej kontrola ryzyka jest znacznie prostsza.

Dla mnie sztuczna inteligencja to wszystko, co sprawia, że wchodząc w interakcję z maszyną, mamy wrażenie kontaktu z człowiekiem. Kiedy sprowadzi się to do istoty rzeczy, łatwo zrozumieć, dlaczego AI będzie miała tak ogromny wpływ. Stworzy bowiem sposób umożliwiający bardzo „ludzki” interfejs w kontakcie ze złożonymi technologiami.
Kongresmen Obernolte

Barbara Humpton:
Często słyszałam, jak podkreśla Pan znaczenie partnerstw publiczno-prywatnych w umacnianiu amerykańskiego przywództwa w dziedzinie AI. Patrząc na tę sytuację, jednym z naszych narodowych celów jest utrzymanie tej pozycji lidera. Jak pamiętam, raport Pana grupy zadaniowej dotyczący AI zawiera świetną sekcję poświęconą roli ekosystemów rząd–uniwersytet–przemysł w badaniach i rozwoju. Chętnie poznałabym Pana opinię na temat tego, jak biznes i rząd mogą współpracować w tworzeniu i rozwoju tych ekosystemów.

Kongresmen Obernolte:
Uważam, że utrzymanie dominacji Stanów Zjednoczonych w rozwoju i wdrażaniu AI będzie wymagało współpracy nas wszystkich i działania w tym samym kierunku. Jednym z naszych poważnych zmartwień jest brak konkurencji w rozwoju zaawansowanej AI. Koszty związane z mocą obliczeniową i danymi potrzebnymi do opracowania algorytmu frontier-AI stały się tak wysokie, że obawiamy się, iż tylko największe firmy technologiczne będą dysponować zasobami, aby to realizować.

To bardzo niezdrowa sytuacja, zwłaszcza w kontekście środowiska akademickiego i przedsiębiorczości, ponieważ te dwa czynniki były siłą napędową postępów w amerykańskich odkryciach naukowych przez ostatnie sto lat, i chcemy mieć pewność, że ta tradycja będzie kontynuowana. W kontekście akademickim szczególnie ważne jest, że prowadzenie badań w środowisku akademickim wiąże się z pożądanymi elementami, takimi jak przejrzystość, publikacje i recenzje naukowe. Te wartości tracimy, jeśli badania prowadzone są wyłącznie za zamkniętymi drzwiami przez największe korporacje.

Jednym z zaleceń zawartych w raporcie naszej grupy zadaniowej jest sformalizowanie programu pilotażowego, który obecnie prowadzimy, nazwanego NARE (National AI Research Resource). Program ten udostępnia zbiory danych środowisku akademickiemu i przedsiębiorcom, aby zapewnić, że badania nad AI będą nadal prowadzone poza największymi korporacjami. Jest to niezwykle istotne.

I przy okazji, aby podkreślić — jako zwolennik ograniczonego rządu — wszystkie te zasoby są przekazywane bezpłatnie. Rząd federalny pełni jedynie rolę strażnika, organizując dostęp do tych zasobów. Dzieje się tak dlatego, że dostawcy tych zasobów podzielają nasz cel, jakim jest zapewnienie, że przedsiębiorcy i środowisko akademickie będą nadal mieli do nich dostęp.

Barbara Humpton:
To właśnie ekosystem innowacji doprowadził Stany Zjednoczone do obecnej pozycji światowego lidera. Teraz pozwólmy sobie na chwilę skupić się na wpływie AI na ludzi.

Jak wyjaśniałam w swoich zeznaniach, uważam, że AI nie zastąpi ludzi. Wiemy, że każda fala nowych narzędzi i technologii, która była wprowadzana, faktycznie rozszerzała granice ludzkich możliwości.

Podzielę się krótką historią dotyczącą wykorzystania AI w operacjach mojej firmy.

Nasi badacze pracowali nad wprowadzeniem „copilota” do środowiska produkcyjnego. W fabryce w Niemczech, gdzie działała pierwsza i druga zmiana, zainstalowano nowego copilota i pracownicy zaczęli z niego korzystać. W ankietach satysfakcji opinie obu zmian były bardzo pozytywne. Jednak badacze zauważyli coś dziwnego w danych — druga zmiana korzystała z niego częściej niż pierwsza. Dlaczego tak się działo?

Badacze przeprowadzili więc wywiady z pracownikami drugiej zmiany, którzy powiedzieli: „Wcześniej, jeśli coś szło nie tak podczas drugiej zmiany, musieliśmy dzwonić do ekspertów — a tu jest środek nocy i nie chcemy ich niepokoić, więc korzystamy z copilota”.

To właśnie taki przykład, w którym AI nie tylko zmienia sposób, w jaki pracujemy, ale faktycznie zwiększa produktywność ludzi i podnosi poziom ich kompetencji. Słyszy Pan o podobnych historiach?

Kongresmen Obernolte:
Zdecydowanie. W naszym raporcie grupy roboczej mamy cały rozdział poświęcony edukacji i kwestiom rynku pracy. I mocno podkreślamy w nim, że, jak Pani słusznie mówi, AI stworzy znacznie więcej miejsc pracy, niż zlikwiduje, choć oczywiście będzie też wprowadzać zakłócenia, tak jak każda nowa technologia.

Sięgając aż do czasów wynalezienia druku, technologie są przełomowe i zakłócają istniejące procesy, ale stworzyły znacznie więcej miejsc pracy, niż zlikwidowały. Jako społeczeństwo będziemy mieli obowiązek przede wszystkim wyposażyć młodych ludzi w narzędzia niezbędne do odniesienia sukcesu w środowisku pracy wspieranym przez AI. Potrzebne będzie także zaangażowanie w przekwalifikowanie pracowników, ponieważ część stanowisk zostanie zastąpiona, a ludzie będą potrzebowali wsparcia w zdobywaniu nowych umiejętności w innych dziedzinach. Konieczne będzie również wzmocnienie systemu zabezpieczeń społecznych, aby nikt nie wypadł poza system ochrony.

Ale ostatecznie stworzymy więcej miejsc pracy, niż zlikwidujemy. Uważam, że wiele obaw związanych z tym tematem jest nieuzasadnionych. Podam konkretny przykład z mojego stanu, Kalifornii.

W ubiegłym roku mieliśmy bardzo burzliwy strajk scenarzystów w Hollywood. Jednym z głównych punktów sporu było to, że scenarzyści sprzeciwiali się użyciu AI przez studia filmowe do automatycznego pisania scenariuszy. W tle tego sporu, choć nieformalnie, pojawiało się założenie, że szersze wykorzystanie AI zmniejszy liczbę miejsc pracy dla scenarzystów w Hollywood.

Pomyślałem sobie, jak krótkowzroczne byłoby ignorowanie tego potencjału. Patrząc w przyszłość, za dziesięć lat wyobrażam sobie włączanie Netflixa i oglądanie programu stworzonego w czasie rzeczywistym przez generatywną AI specjalnie dla mnie, w oparciu o to, na co mam ochotę dziś i co lubiłem oglądać wcześniej, zamiast programu przygotowanego raz dla wszystkich. Będziemy dysponować technologią, która to umożliwi, i jestem pewien, że pojawią się innowacyjni przedsiębiorcy, którzy wykorzystają tę możliwość.

To oznacza znacznie więcej miejsc pracy dla scenarzystów. I tak scenarzyści będą wiedzieli, jak wykorzystać AI do zwiększenia swojej produktywności. Podobnie będzie w wielu innych dziedzinach.

Podam kolejny przykład. Istnieje coroczne badanie przeprowadzane wśród absolwentów szkół średnich, w którym jedno z pytań brzmi: „Do jakiej kariery najbardziej aspirujesz?” Kiedy dorastałem, byłem u schyłku programu kosmicznego Apollo, a zawodem, do którego młodzi ludzie najczęściej dążyli, był astronauta. Wszyscy chcieliśmy zostać astronautami. Niewielu z nas faktycznie nim zostało, ale ta aspiracja skierowała całe pokolenie Amerykanów ku dziedzinom STEM, co było niezwykle pożyteczne dla naszego kraju.

Czy zgadnie Pani, jaka odpowiedź przeważała w zeszłym roku wśród absolwentów amerykańskich szkół średnich?

Barbara Humpton:
Nie mam pojęcia.

Kongresmen Obernolte:
Influencer w mediach społecznościowych.

Ignorując na chwilę nieco niepokojące wnioski, jakie ta odpowiedź sugeruje o naszych młodych ludziach, pomyślmy o tym: przed pojawieniem się internetu, jak mielibyśmy wytłumaczyć komuś, czym jest influencer w mediach społecznościowych, co robi i dlaczego wnosi wartość dla społeczeństwa, za którą ludzie są gotowi mu zapłacić?

Wyobraźmy sobie, jak trudna byłaby taka rozmowa. Nie ma odpowiedniego słownictwa, jeśli nie rozumiemy koncepcji internetu — tego, jak łączy ludzi, jak zmienił sposób, w jaki ludzie się ze sobą kontaktują, i jak obecnie kształtuje ich życie codzienne?

Przenieśmy się więc w przyszłość. Powstanie cały wachlarz nowych miejsc pracy związanych z AI. Obecnie nawet nie mamy odpowiedniego słownictwa, by je opisać, ale patrząc wstecz na historię, nie tylko na rozwój internetu, ale także na rewolucję przemysłową czy wynalezienie druku, wszystkie te rewolucje technologiczne powodowały pewne przemieszczenia zawodów, lecz równocześnie umożliwiały rozwój człowieka i tworzyły znacznie więcej nowych miejsc pracy, niż likwidowały. Jestem w 100% przekonany, że tak samo będzie z AI.

Technologie są przełomowe i zakłócają istniejące procesy, ale stworzyły znacznie więcej miejsc pracy, niż zlikwidowały. Jako społeczeństwo będziemy mieli obowiązek przede wszystkim wyposażyć młodych ludzi w narzędzia niezbędne do odniesienia sukcesu w środowisku pracy wspieranym przez AI. Potrzebne będzie także zaangażowanie w przekwalifikowanie pracowników, ponieważ część stanowisk zostanie zastąpiona, a ludzie będą potrzebowali wsparcia w zdobywaniu nowych umiejętności w innych dziedzinach. Konieczne będzie również wzmocnienie systemu zabezpieczeń społecznych, aby nikt nie wypadł poza system ochrony.
Kongresmen Obernolte

Barbara Humpton:
Rodzice często pytali mnie, jakiej rady udzieliłabym ich dzieciom. Co powinny studiować, aby być przygotowanym na przyszłość? Odpowiadałam: powiedz dzieciom, żeby grały w gry wideo. Co sądzi Pan o tej teorii?

Kongresmen Obernolte:
Powiedziałbym: Należy się przyzwyczaić do tego, by potrafić wyjaśnić maszynie, jak rozwiązać problem, a następnie pozwolić jej to zrobić.

Nazywaliśmy to programowaniem komputerowym. Myślę, że teraz, kiedy mówimy programowanie, odnosimy się bardziej do tego, co moje pokolenie nazywało skryptami. To znacznie wyższy poziom. Kiedy zaczynałem programować, robiłem to w bardzo niskopoziomowym języku zwanym „asemblowym”, czyli w języku, którym posługują się same układy scalone. Później dostałem języki wyższego poziomu, takie jak C, a następnie języki obiektowe.

Dzięki sztucznej inteligencji będzie to kolejna warstwa powyżej tej, w której będziemy mogli proceduralnie artykułować AI, co chcemy, aby zrobiła. Ludzie, którzy są najbardziej efektywni w korzystaniu ze sztucznej inteligencji, będą tymi, którzy najlepiej wyrażają, co chcą, aby sztuczna inteligencja robiła i jak to zrobić. Będą to niezwykle przydatne umiejętności do posiadania.

Pozwolę sobie połączyć to również z czymś innym. Jako ktoś, kto zatrudnił tysiące ludzi w mojej karierze, zarówno w sektorze prywatnym, jak i przez ostatnie 20 lat w administracji rządowej, mogę powiedzieć: dzieciaki, uczcie się pisać. To jedna z najbardziej poszukiwanych umiejętności na rynku pracy obecnie. Tymczasem młodzi ludzie nie kończą szkoły z umiejętnością przekształcania swoich myśli w jasną komunikację. A ta zdolność wciąż będzie niezwykle istotna, nawet w erze sztucznej inteligencji.

To ciekawa kwestia, ponieważ wśród nauczycieli panuje ogromny niepokój o uczniów, którzy korzystają z AI przy pisaniu wypracowań. To trochę przypomina debatę, jaką prowadzono, kiedy dorastałem, na temat tego, czy powinniśmy mieć prawo używać kalkulatorów do dzielenia pisemnego. Mówiono nam: „Nie, musicie nauczyć się tej zawiłej procedury z miejscami dziesiętnymi i przenoszeniem liczb.” Ale ten się śmieje, to się śmieje ostatni. Dziś każdy nosi kalkulator w telefonie komórkowym. Prawdopodobnie nikt już nie potrafi wykonywać dzielenia pisemnego w wieku dorosłym.

AI będzie podobna. Z czasem docenimy, że AI wykonuje za nas pewne zadania, dzięki czemu możemy skupić się na rozumieniu pojęć na wyższym poziomie. Zamiast zastanawiać się, jak sformułować konkretny punkt, będziemy myśleć o tym, jak kogoś przekonać.

Rozmawiamy teraz ze sobą. Jak mam przekonać Panią, że moje stanowisko jest słuszne? Chcę opowiedzieć historię, zabrać Panią w moją podróż odkryć, żeby Panią przekonać. A potem mogę wykorzystać AI do dopracowania szczegółów argumentacji. Osoby, które osiągną największy sukces w korzystaniu z AI, będą właśnie potrafiły to zrobić.

Barbara Humpton:
Moja wersja z lat 80., która pracowała na kartach perforowanych, w pełni akceptuje tę nową erę, w którą wchodzimy. Zastanawiam się też, czy edukacja w duchu nauk humanistycznych nie odzyska teraz popularności.

W rozmowach z nauczycielami odkrywamy potencjał edukacji spersonalizowanej. Każdy może mieć AI-tutora, który dopasowuje sposób nauki do indywidualnego stylu i prowadzi nas własnym tempem. Możliwości są ogromne, co prowadzi mnie do pytania, które zawsze zadaję gościom w moim podcaście. Lubię uczyć się od nich, poznając ich optymistyczne spojrzenie na świat.

Jako członek Kongresu ma Pan niesamowitą możliwość wpływania na innowacje w Ameryce. Co w erze sztucznej inteligencji napawa Pana największym optymizmem?

Kongresmen Obernolte:
Najpierw odniosę się do pytania, które Pani poruszyła o edukacji humanistycznej. Moja odpowiedź brzmi: tak i nie.

Sztuczna inteligencja całkowicie zrewolucjonizuje nasze podejście do edukacji. Jednak przez ostatnie 150 lat przyjęliśmy ten model, który mówi, że kiedy jesteśmy młodydzi, zdobywamy coś, co nazywamy wykształceniem. Robimy to zaczynając w liceum, a potem idziemy na studia, a potem może nadal zapisujemy się na studia magisterskie. Następnie kończymy studia i wykorzystujemy tę edukację przez resztę kariery.

Model ten, w soczewce uczenia się wspieranego przez sztuczną inteligencję, jest całkowicie przestarzały z dwóch powodów.

Po pierwsze, będziemy mieli okazję być studentami przez całe życie. Możemy nauczyć się wszystkiego, czego chcemy, kiedy tylko zechcemy. Dlaczego więc, u licha, mielibyśmy poświęcać cały ten czas, kiedy jesteśmy młodzi, tylko uczeniu się rzeczy, kiedy sama nauka jest czymś, co będziemy robić przez całe życie?

Po drugie, będzie potrzeba kształcenia się przez całe życie. Tempo technologii będzie nadal przyspieszać i nie będzie możliwości, aby wykształcić się na samym początku, w młodości, poznać wszystko, co trzeba wiedzieć i nie być zaangażowanym w naukę w miarę upływu czasu. Statystyki mówią teraz, że przeciętny absolwent liceum w tym roku będzie miał trzy kariery zawodowe. Nie trzy różne miejsca pracy lub trzech różnych pracodawców, ale trzy różne kariery, co jest niesamowite.

Ale prosiła Pani o optymistyczną perspektywę. Więc pomyślmy o tym:

w ciągu 250 lat istnienia Stanów Zjednoczonych, jeśli spojrzymy na naszą historię gospodarczą, okaże się, że każdy poważny wzrost produktu krajowego brutto był poprzedzony odpowiednim wzrostem produktywności siły roboczej. Te dwie rzeczy są ze sobą ściśle powiązane. To produktywność amerykańskiego pracownika napędza rozwój naszej gospodarki.

Przez ostatnie sześć lat, od początku COVID, odnotowujemy stopniowy spadek wydajności pracowników. Uważam, że AI będzie kolejnym katalizatorem ogromnego wzrostu produktywności, który nie tylko zwiększy nasz produkt krajowy brutto, lecz także poprawi sytuację ekonomiczną każdego w Ameryce. To niezwykle potężna siła.

Opublikowano: 26 sierpnia 2025